Jak zwykle relacja z wyjazdu do Krynicy mocno poniewczasie. W pierwszy dzień podzieliliśmy się na dwie grupy. Mocniejsza MTB po górach, druga widokowa wzdłuż Popradu po Słowackiej stronie i tylko 50 km, ale za to super miejsce na nocleg. No nie obyło się bez integracji przy udziale miejscowych spirytualiów. W drugi dzień Obidza, Biała Woda, Szczawnica, Czerwony Klasztor zachwyciły swoim urokiem. Wróciliśmy przez Słowację do Muszyny (100 km). Deszcz i zimne powietrze dało się niektórym we znaki. Nie obyło się też bez wywrotek na mokrym terenie. Zdarte biodra i barki dodały pikanterii wyprawie. Ostatni dzień w Muszynie to widok z ruin zamku, przejażdżka po górnym i dolnym parku oraz pyszna czekolada na ostro i łagodnie. Przejazd do Krynicy i z powrotem był już tylko w deszczu. Choć warunki pogodowe nie były nam przyjazne, mimo to przyjechaliśmy uśmiechnięci i zadowoleni, a wyjazd zaliczamy do udanych.
Fotki w późniejszym terminie. Prosimy zaglądać.